Silny deszcz z burzami

Data utworzenia 2020-09-26 07:00:01Ważne do 2020-09-27 10:00:00

Woj. świętokrzyskie, IMGW-PIB wydał ostrzeżenie pierwszego stopnia o intensywnych opadach deszczu z burzamiPrzejdź do całości

 UWAGA -

UWAGA - Infolinia w zakresie trudności odbioru odpadów medycznych

Przekształcenie z mocy prawa wieczystego użytkowania we własność na podstawie ustawy z dnia 20 lipca 2018r. (Dz.U. z 2018r., poz. 1716 z późn. zm.) - czytaj więcej

 Terminy wnoszenia opłat rocznych za przekształcenie i użytkowanie wieczyste - czytaj więcej

Rachunki bankowe gminy - Informacja dla osób płacących podatki i opłaty - czytaj więcej

 Treść

W meczu 1/16 Finału PGNiG Pucharu Polski szczypiornistów I-ligowy KSZO Odlewnia Ostrowiec Świętokrzyski uległ czołowemu zespołowi polskiej Superligi Azotom Puławy, dzielnie stawiając  jednak czoła drużynie naszpikowanej zawodnikami ogranymi na międzynarodowych parkietach.


Mimo porażki podopieczni trenera Tomasza Strząbały mają powody do satysfakcji, bo przecież zakończyli przygodę z rozgrywkami krajowego Pucharu na poziomie, który udało się osiągnąć jeszcze tylko trzem innym I-ligowcom. Ostrowczanie powtórzyli tym samym wynik sprzed 8 lat, kiedy  jako (jeszcze) II-ligowiec również awansowali do grona 16 najlepszych zespołów PGNiG Pucharu Polski, zatrzymując się wtedy na zespole Chrobrego Głogów. W zespole z Głogowa w środę oficjalnie zadebiutował… Kacper Grabowski. Były skrzydłowy KSZO rzucił dla swojego nowego zespołu jedną bramkę, ale Chrobry również nie zdołał awansować do dalszej fazy rozgrywek.

 

KSZO Odlewnia Ostrowiec Świętokrzyski – Azoty Puławy 25:50 (13:27)
KSZO: Piątkowski, Baran – Włoskiewicz 5, Jeżyna 4, Skuciński 4, Ćwięka 4, Rusin 3, Wojkowski 2, Granat 1, Włodarski 1, Hubka 1, Cukierski, Kogutowicz, Dwojak, Jagiełło.
Karne: 5/5. Kary: 10min.
Azoty: Bogdanov, Borucki, Koshovy - Rogulski 8, Dawydzik 8, Gumiński 7, Bachko 5, Seroka 5, Podsiadło 4, Jarosiewicz 4, Łangowski 3, Skwierawski 2, Przybylski 2, Mchawrab 1, Szyba 1, Adamczuk.
Karne: 5/6. Kary: 6min.
Przebieg meczu: I połowa - 0:1, 0:2, 1:2, 1:3, 2:3, 2:4, 2:5, 2:6, 2:7, 2:8, 3:8, 3:9, 4:9, 4:10, 5:10, 5:11, 6:11, 6:12, 6:13, 6:14, 6:15, 6:16, 7:16, 8:16, 8:17, 8:18, 9:18, 10:18, 10:19, 10:20, 11:20, 11:21, 11:22, 11:23, 11:24, 12:24, 12:25, 13:25, 13:26, 13:27. II połowa - 13:28, 14:28, 14:29, 14:30, 14:31, 14:32, 15:32, 15:33, 15:34, 16:34, 16:35, 16:36, 16:37, 16:38, 16:39, 16:40, 16:41, 17:41, 18:41, 19:41, 19:42, 20:42, 20:43, 21:43, 22:43, 23:43, 23:45, 23:46, 23:47, 23:48, 24:48, 24:49, 25:49, 25:50.

 

Po meczu powiedzieli:

Michał Skórski (trener Azotów): Ten wynik jest dla nas aż tak korzystny przede wszystkim dlatego, że podeszliśmy do tego meczu i rywala z dużym szacunkiem. To są rozgrywki Pucharu Polski, a mierzyliśmy się z zespołem, który ma w swoim składzie kilku ciekawych, wartościowych zawodników. Wiemy, że Puchar Polski rządzi się swoimi prawami, dlatego właśnie nasz szacunek i respekt przed rywalem był bardzo duży. Cieszę się, że to co sobie założyliśmy na ten mecz udało nam się w dużej mierze zrealizować. Chciałem podziękować swoim podopiecznym za to, że przez całe 60 minut nawet na chwilę nie spuścili z tonu, dlatego też ten mecz ułożył się dla nas aż tak mocno korzystnie. Chcieliśmy też po części potraktować ten mecz jako kolejny etap przygotowań do rundy rewanżowej w Superlidze. Nigdy przed meczem nie zakłada się tego, ile bramek można rzucić, czy stracić. Na pewno nie spodziewałem się, że możemy zdobyć aż 50 goli, ale oczywiście chcieliśmy zagrać jak najskuteczniej.

Paweł Podsiadło (Azoty): Skupiliśmy się na tym, by te nasze założenia na ten mecz zrealizować. Jak wspomniał trener, podeszliśmy do rywala z wielkim szacunkiem. Wiele zagrań w tym meczu wychodziło nam dobrze. Wiemy na czym możemy bazować i co musimy jeszcze udoskonalić. Na pewno KSZO pokazał się w tym meczu z fajnej strony. Rywale zagrali walecznie, nie odpuszczali nam do końca. Pokazali się z dobrej strony na tyle, na ile pozwoliły im umiejętności. W naszym zespole też każdy miał dużą ochotę do gry, bo po dwóch tygodniach ciężkich przygotowań w końcu przyszedł mecz o jakąś stawkę. U każdego z nas było więc widać tę chęć do gry. Mecz na pewno mógł się zatem podobać kibicom. Życzę KSZO dobrej drugiej rundy, by zajęli w rozgrywkach I ligi jak najwyższe miejsce.

Tomasz Strząbała (trener KSZO): Wszyscy wiedzieliśmy, że między jednym z ostatnich zespołów I ligi, a zespołem, który ma zdobywać medale w Superlidze, będzie olbrzymia różnica. Jeżeli chodzi o ambicję, to nie mogę mieć żadnych zastrzeżeń. Mogę natomiast mieć zastrzeżenia do jednej sytuacji… Wiemy, że jak gramy z tak mocnym zespołem i stwarzamy sobie okazje „jeden na jeden” z bramkarzem, to musimy grać skutecznie. Rywal, może poza ostatnimi 7-8 minutami meczu, raczej w naszą stronę się nie mylił. Ciągle gramy bez lewej ręki na prawym rozegraniu i to było dla nas w tym meczu pewnym utrudnieniem, ale też nie będzie tak, że nagle przyjdzie nam zawodnik i zbawi zespół. Ali wróci do nas 3 lutego, a 5 dni później gramy już ligowy mecz, więc to będzie krótki kontakt. Zawodnik tej klasy wraca z Mistrzostw Azji i ma wiedzieć co ma grać. To jest jednak normalne, że zawodnik wraca z reprezentacji i musi sobie radzić. Taki mecz jak z Puławami to jest święto dla naszego zespołu, dlatego uznałem, że muszę dać pograć wszystkim zawodnikom, nawet gdyby nas to miało kosztować 2-3 bramki mniej w ostatecznym rozrachunku. Wszyscy pracują i starałem się dać wszystkim szansę na boisku. Z paru akcji w ataku mogę już być zadowolony. Dziś na środku rozegrania zaimponował mi Rusin. Mimo paru błędów szedł bardzo ambitnie i pokazał mi, że warto w niego inwestować na tej pozycji. Ten mecz dał mi też odpowiedzi na pytania, co mogę z nimi zrobić lepiej, by jeśli powtórzy nam się taki mecz, zagrać lepiej w obronie. W defensywie nie trzymaliśmy linii 6 metrów i kołowy nam zabiegał za plecami, gdzie dostawał łatwe piłki. W zespole Azotów każdy zawodnik dysponuje dobrym rzutem z drugiej linii i kiedy wychodziliśmy do nich, to oni szukali tych łatwych podań do koła. Widać też było, że rywale zdecydowanie mocniej od nas biegali. Azoty stanowi 20 równorzędnych graczy. U nas w drugiej połowie widać już było, że ciągłe granie atak – obrona, powodowało, że nie wszyscy potrafili utrzymać takie tempo. Obejrzałem kilka meczy z pierwszej rundy i mam już pewne porównanie. Wydaje mi się, że zespół wygląda ciekawiej, gra płynniej, popełnia mniej błędów. Przyszli nowi gracze i wnieśli trochę jakości do gry zespołu.